Pokazywanie postów oznaczonych etykietą porady. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą porady. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 14 lutego 2016

5 najważniejszych rzeczy przed wyjazdem




Jeżeli już podjeliście deyczję o pracy w innym kraju i termin wyjazdy coraz bliżej możecie spojrzeć na checkliste absolutnie podstawowych rzeczy, które oszczędzą Wam stresu i nieprzyjemności.

1. Umowa o pracę
   
    Bez tego narażasz się na spore ryzyko oszustwa. Każdy warty zaufania pracodawca, da wam chcociażby umowę z określonym czasem próbnym. Jeżeli pracodawca tego unika to wy unikajcie tego pracodawcy. Strzeżcie się też dziwnych umów z pośrednikami, czasami są one niezbędne, jednak dobrze je przeczytajce i nie bójcie się zadawać pytań.

2. Miekszanie

    Upewnijcie się że macie gdzie miekszać na początku waszego pobytu. Dobrze jest mieć to wyszczególnione też na piśmie na waszej umowie lub załączniku w którym jest to zawarte. Mi  osobiscie zdarzyło się mieszkać przez tydzień w hotelu na walsny koszt gdyż założyłem za pewne że szpital to gwarantuje. Po moim przybyciu do wohnheim nikt nic nie wiedział. Wynajem mieszkania jest bardziej skomplikowany niż w Polsce. Należy zaplacić kaucję w wysokości 2-3 czynszów. Mieć umowę o pracę i ...spodobać się włascicielowi mieszkania. 

3. Czasa na "adaptację" w pracy

  Pytaj o czas wprowadzenia Cię w obowiązki na nowym stanowisku pracy. Podczas którego będziesz pracować z doświadczonym członkiem twojego zespołu, który pokaże Ci "co i jak". Pielęgniarstwo niby takie samo na całym świecie ale sposób wykonywania czynności, procedur czy dokumentacji może się bardzo różnić od tego co znasz już w Polsce.
Zazwyczaj jest to 3 miesięce, czasami może trwać dłużej w razie potrzeby. Ale jesteś polską pielęgniarką czy pielęgniarzem więc 3 miesiące w zupełności Ci wystarczą ;)

4. Urlop

       Pracując w Niemczech mamy raczej daleko do rodzinnego domu. W życu zdarzają się przeróżne sytuacje. Warto spytać jak wygląda kwestia urlopu na żądanie czy urlopu okolicznościowego.

5. Bezpłatny urlop w Polsce

    Sprytnym rozwiązaniem jest bezpłatny roczny urlop, który bierzemy w naszym dotychczasowym miejscu pracy w Polsce. Daje nam to alternatywę na powrót do Polski gdyby coś poszło nie po naszej myśli. 



Gdyby przytrafiły Ci się problemy z pracodawcą, lub jakaś firma by Cię oszukała, możesz zgłosić się po poradę http://www.faire-mobilitaet.de/beratungsstellen
Można porozmawiać w języku polskim i zasięgnąć pomocy. Biura te mieszczą się miedzy innymi w takich miastach jak  Dortmund, Berlin, Stuttgart czy Monachium.



wtorek, 11 listopada 2014

Jak wygląda niemieckie pielęgniarstwo?






Przez długi czas była cisz na blogu, a dlaczego o tym wspomnę później. Dziś chciałbym zająć się tematem, który może wzbudzić wiele różnych emocji a mianowicie  czy aby wyjazd do Niemiec to na pewno dobry pomysł?

Pracując w Polsce, dość szybko zacząłem szukać dla siebe alternatywy, wiadomo, nadgodziny i pensja kasjera z biedronki. Zdecydowana większość znajomych ze studiów wyjechała szybko za granicę, zostały praktycznie tylko koelżanki, które zakładały rodzinę. Kierunków emigracji znajomych było wiele, Wielka Brytania, Norwegia, Holandia a nawet Hiszpania. W moim przypadku padło na Niemcy. Maiły w tym udzial stereotypy krążące w wśród naszego społeczeństwa od "ordnung muss sein" po "Niemcy. Tam na pewno mają lepiej, a służba zdrowia na pewno jest świetna". 

Na początku język mocno kulał, jednak dość szybko udało mi się go opanować, na tyle żeby pracować na intensywnej terapii. Jednak do dziś nie czuję się do końca komfortowo posługując sie nim. Na początku byłem zafascynowany, tym jak wygląda Klinika w której pracuę i to że niczego nie brakuję, mam na myśli, codziennie czysta odzież dla pracowników, przybory biurowe, opatrunki itd. Pewnie każdy z Was przerabiał w polskich szpitalach sytuację gdzie brakowało podtsawowych rzeczy i trzeba było jakoś we włąsnym zakresie sobie z tym poradzić. 

Jednak już pierwszego dnia mojej pracy w "porządnych Niemczech" byłęm świadkiem tego jak pościel jednego z pacjentów była rzuca na podłogę i po chwili trafiła znów do łóżka. I ta sytuacja powtórzyła się jeszcze kilka razy podczas porannego pielęgniarskiego obchodu. Myślę sobie: "gdzie ja jestem????!!!" Na studiach za coś podobnego zostałbym wurzucony z zajęć. A tu ludzie to robią bez mrugnięcia okiem. Koljną możeby być używanie tej samej myjki do umycia pacjentowi pośladków i rany po założeniu PEG-a. Podobnych sytuacji widziałem mnóstwo i po jakimś czasie przestałem, o zgrozo, zwracać na to uwagę, chyba dla mojego zdrowia psychicznego. Działo się to jakby septyka i antyseptyka była jakimś nieodkrytym świętym gralem. Ktoś gdzieś słyszał, ale nikt nie widział. 
To było na zwykłym oddziale, jednak docelowo chciałem pracować na "Intensywnej". Po kilku miesiącach wreszcie udało mi się przenieść. Pomyślałem: na intensywnej musi być lepiej, na OIT ludzie zawsze ogarniają. No cóż, jak się okazało nie zawsze....Jest lepiej niż na zwykłym oddziale, ale i tak można znaleźć dużo i przytoczyć sporo karygodnych błędów, nie tylko ze strony pielęgniarskiej ale i lekarskiej. Pownienem chyba założyć osobnego bloga żeby pisać o tym co zostało zrobione wbrew ogólnie przyjętym zasadą. Jest tego zbyt dużo. 

Kolejną rzeczą, która wysysa ze mnie życiową energię jest 3 zmianowy system pracy. W teorii korzystny dla pacjenta a w praktyce bywa bardzo uciążliwy dla pracownika. 8 godzinne dyżury oznaczają w praktyce to że by wyrobić miesięcznie pełny etat musisz więcej razy przyjść do pracy. niż przy 12 godzinnym systemie. Dlatego często się zdarza, że bierzemy udzał w maratonach 8-10 dyżurów pod rząd lub 4 nocek pod rząd. Trudno jest prowadzić prywatne życie siedząc cały czas w pracy. I tu drogi czytleniku dowiadujesz się dlaczego tak długo nic nie pojawiło się na blogu. Wpadłem w marazm, nie miałęm ochoty nic pisać, nie mówiąć o chęci samokształcenia i rozwijania się. Zredukowałem etat o 1/5. Kilka dni w miesiącu dodatkowo wolnych a dokładnie 4, były dla mnie jak wakacje na hawajach.

Kwestia rozwoju kariery zawodowej w DE praktycznie nie istnieje. Są dwie opcje: jesteś pielegniarką odcinkową lub oddziałową. Tak wygląda rozwój zawodowy. Nie twierdzę, że w Polsce pod tym wzgldem jest lepiej. No ale przecież to są "porzędne Niemcy"!

Po redukcji czasu pracy pozostała kwestia, klimatu na oddziale i tego że każdego dnia widzę nie prawidłowości, których koledzy i koleżanki po fachu nie są nawet świadomi. To mi mocno przeszkadza i dodatkowo potęguję poczucie bezsilnośći w pracy. W myśl zasady "jeżeli coś Ci nie odpowiada, zmień to" postanowięlm to zmienić. Od stycznia zaczynam pracę w UK. Może, w kraju Florence Nightingale, kwestia pielęgniarstwa będzie wyglądać lepiej.

Po 2 latach pracy w niemickim szpitalu przyszły pewne wnioski. Jeżeli jesteś ambitną osobą i szukasz sposobu na rozwój i poszerzenie swojej wiedzy i zdobycie nowych umiejętnośći, nie jedź do Niemiec pod żadnym pozorem. Jeżeli natomiast nie masz większych oczekiwań i interesuje Cię  tylko zarabianie kasy to jesteś we właściwym miejscu. 

Jestem ciekaw Waszych opinii, może ktoś z Was pracuje już w Niemczech i ma lepsze doświadczenia niż moje a może w innych miejscach scenariusz się powiela. Dajcie znać!!!!!!

Pozdrawiam 
Damian


niedziela, 10 lutego 2013

Do nauki


Życiowe :)


Wiele osób zadaje sobie pytanie od czego tu zacząć naukę języka, kurs? korepetycje? samodzielna nauka?
Każdy z tych sposobów jest dobry, ale przede wszystkim musi być chęć do nauki i od tej chęci przejść do czynów, niezależnie jaki się sposób wybierze.

   Wiele firm pośredniczących w załatwianiu pracy w Niemczech oferuje darmowe kursy języka. W pewnym sensie jest to jakieś wyjście. Kursy te przeważnie trwają ok 4/5 miesięcy i uwierzcie że są mega przeładowane informacjami, gramatyką. Ciężko jest to ogarnąć jeżeli zaczyna się od początku czyli zerowej bądź minimalnej wiedzy z zakresu języka niemieckiego. Jest to ciężka i intensywna praca a po ukończeniu takiego kursu w większości przypadków potrafi się minimum z minimum aby się komunikować.  Jednak jeżeli ktoś jest zdecydowany na wyjazd nie powinien się zrażać gdyż wykonał pierwszy krok, uczestnictwo w takim kursie ma pozytywne strony, jest bodźcem do działania a to niezmiernie dużo! 
   
Chciałbym tu również przestrzec żeby zbyt pochopnie nie podejmować decyzji o takim kursie. Bardzo często w zamian za uczestnictwo trzeba podpisać umowę, czytajcie wszystko uważnie i pytajcie eo najdrobniejsze szczegóły, proście o kontakty do osób, które już pojechały dzięki danej firmie. Pytajcie bo to  o WAS w tym wszystkim chodzi. Ja dałem się oszukać i nie było to nic przyjemnego. Niektóre firmy robię dostają dofinansowanie z UE na kurs językowy dla różnych grup zawodowych. Zrobią kurs i na tym się kończy a wy zostajecie z niczym, żadną ofertą pracy. Uważajcie.
  
    Prawdziwa nauka zaczyna się dopiero w Niemczech, gdzie słyszymy "żywy" język, gdzie wszyscy mówią dość szybko i nie zawsze wyraźnie, z dziwnym akcentem lub używają regionalnych dialektów. I nagle  rozumiemy z 10% tego co do nas mówią. Mija trochę czasu zanim człowiek się "osłucha", ale z dnia na dzień widać efekty. Przez 2 miesiące w Niemczech nauczycie się więcej niż przez pół roku w Polsce.

   Już podczas pobytu w Niemczech w wielu miastach znajduję się Volkshochschule. W tych szkołach są prowadzone kursy językowe dla Auslander'ów czyli po naszemu obcokrajowców. Są tam kurs dla wszystkich poziomów zaawansowania. Ceny za jeden kurs( trwa ok 3 miesiące, 2-3 razy w tygodniu) wahają się od 150 euro do nawet 300. Ale nie ma co się martwić, przy niemieckiej pensji jest to przystepnie,  można uzyskać również zniżki, ale tych informacji udzielą Wam na miejscu w szkole.

  Język medyczny niemiecki to zupełnie inna bajka, wszystko ma swoją niemiecką nazwę. Ogólnie na świecie jest tendencja do coraz częstszego używania używania języka angielskiego w nazewnictwie tak w Niemczech tego się nie uświadczy. Aby zdobyć jakieś podstawy komunikacji z pacjentem i personelem odnośnie medycznych czynności polecam książkę "Deutsch im Krnakenhaus". Jest ona dość droga i nie wiem czy jeszcze dostępna w naszych empikach ale z pomocą przychodzi nam internet. Można pobrać kopie zapasową np stąd Deutsch im Krankenhaus.pdf . Drugą bardzo praktyczną książką która kosztuje ok.15zł na allegro jest "Pomoc medyczna w Niemczech" . Format kieszonkowy, idealna do autobusu czy tramwaju. Jak dobrze poszukacie w internecie można znaleźć "kopie zapasowe" tej książki.
Pozdrawiam

Zapraszam również na Facebooka gdzie znajdziecie jeszcze więcej informacji :)